Obserwatorzy

wtorek, 7 grudnia 2010

Wypieki, niekoniecznie na twarzy

No cóż, w kuchni to ja siedzieć nie lubię, wróć! nie to, że nie lubię, co nie potrafię :). Gotowanie to dla mnie magia. Nie, to nie tak, że przymieramy głodem :), piszę tu o daniach wymyślnych no i oczywiście o wypiekach. Muffinki, bo o nich chcę napisać. Ach, muffinki..., czemu one są takie dobre. Jak tu liczyć kalorie!! Moje pierwsze muffinki były trochę ubite, dało się je zjeść, ale chyba tylko z grzeczności :). Drugie babeczkowe wypieki, w smaku nawet nienajgorsze, wysokością nie grzeszyły. Może nie stały w kolejce po wzrost?? :). No, ale do trzech razy sztuka. Wymieszałam ciasto, dosypałam orzechów, kawałków białej i ciemnej czekolady i nałożyłam do papierowych foremek.



No i do piekarnika. W domu unosił się piękny zapach, aż ślinka ciekła. 
 Babeczki dosyć szybko znikły z talerza, zobaczcie sami dlaczego :)



A ja zaczynam wierzyć, że piec może każdy, wystarczy tylko próbować, bo czyż nie trening czynił mistrza?

3 komentarze:

  1. Śliczne muffiny i na pewno pyszne:)
    Pozdrawiam
    http://szuflandia-malutkiej.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale apetycznie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja ochota na słodkie wzrasta jak patrzę na te babeczki.

    OdpowiedzUsuń